Klub Ethiopus i dyrektor Dorman

2014-04-26

Czy wiecie, że w Będzinie działał kiedyś klub studencki Ethiopus? Jan Kuczyński postanowił opisać jego dzieje. Książka pt. „Pod parasolem Jana Dormana, czyli krótka historia Klubu Studenckiego Ethiopus” to niezwykle interesująca publikacja, która opisuje historię tworzoną przez będzińskich studentów.

To był fenomen na skalę całego kraju. Kto by pomyślał, że w mieście, w którym nie ma uniwersytetu może powstać klub studencki. Ethiopus, który działał w Będzinie w latach 1971-1974 łamał takie stereotypy.

Byliśmy studentami, studentami Wyższej Szkoły Ciekawego i Twórczego Życia, szkoły w której Jan Dorman był rektorem i głównym wykładowcą. To był ten nasz najważniejszy uniwersytet, a przy okazji ktoś tam na boku robił jakieś inne studia.

- mówi Jan „John” Kuczyński, autor książki „Pod parasolem Jana Dormana, czyli krótka historia Klubu Studenckiego Ethiopus”.

Historia klub studenckiego z Będzina nie jest długa, jednak niezwykle ciekawa. Nakładem Towarzystwa Przyjaciół Będzina, wydana została książka, która przybliża działalność Ethiopusa.

Jeśli chodzi o książkę Jana Kuczyńskiego, to ona czekała, trochę czekała na wydanie. W końcu się udało, z czego się bardzo cieszymy. Mamy kolejne wyzwanie, ponieważ dzisiejszy wieczór i promocja książki przyniosła za sobą tyle cennych, wspaniałych  wspomnień i informacji, że chyba będzie trzeba pokusić się o kontynuację.

-mówi Marcin Lazar, prezes Towarzystwa Przyjaciół Będzina.

Klubu studenckiego z Będzina nie było by, gdyby nie Jan Dorman, który potrafił pokierować, często bardzo negatywnymi, odczuciami studentów wobec panującej rzeczywistości, wobec tego czego nie akceptowali.

Te jego nauki były przekazywane zawsze w sposób wesoły, niejako mimochodem. To nie było na tej zasadzie, że „mnie słuchajcie, ja jestem człek doświadczony”. Nie, to było zawsze w tonie takiej uwagi, jakiejś rzuconej myśli. To było charakterystyczne dla niego.

- dodaje autor książki.

W ciągu niespełna trzech lat grupka żaków skupionych wokół dyrektora będzińskiego teatru, dokonała wielu rzeczy. Studenci Ethiopusa byli bardzo aktywni w sferze publicznej.

Nie tylko, że robiliśmy to za darmo, co dzisiaj jest też nie do pomyślenia, to jeszcze jeżeli robiliśmy konkursy dla młodzieży to były zawsze nagrody. Czuliśmy, że zwycięzca musi być uhonorowany, więc nagrody przynosiliśmy z domu, były to konfitury, dżemy, kompoty, butelkę wina czy książkę jakąś. Wszystko bezinteresownie, po to żeby była świetna zabawa.

- mówi Zdzisław „Dzidek” Szwarc, członek Klubu Studenckiego Ethiopus.

A wszystko to działo się pod tytułowym „Parasolem Jana Dormana”. Najlepszą rekomendacją dla książki autorstwa Jana Kuczyńskiego, jest entuzjazm oraz zapał z jakim autor opowiadał wspomnienia związane z Ethiopusem.

Autor: Martyna

FacebookTwitterWykopGoogle+

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress