Gra o Zamek

2014-05-26

W ten weekend na będzińskim zamku można było stracić głowę! Z całej Polski zjechali się tu rycerze ze swoją świtą. Rozbili obóz u podnóża zamku. Przybyli, aby skrzyżować miecze i wziąć udział w Turnieju Rycerskim.

Rycerze rozbili średniowieczne obozowisko dokładnie tak jak na przełomie XIV i XV wieku. Jak tłumaczą: rola rycerza to ważna część ich życia:

Zawsze mówię, że my się ubieramy a nie przebieramy. Przebiera się aktor w teatrze, wciela się w rolę, my też tak po troszeczku na weekend wcielamy się w rolę, czyli przez 48 godzin jesteśmy ludźmi ze średniowiecza. W miarę możliwości staramy się zachować wszystko: jak ubiór, wystrój namiotu.

- tłumaczy Bartłomiej Brzozowski.

Ta gra aktorska to ich pasja, bo nawet w strugach deszczu trzeba w takim obozowisku przetrwać i udźwignąć swoją zbroję, a ta składa się z kilku warstw i nie łatwo tak szybko w nią wskoczyć. Jak tłumaczą rycerze, są i tacy, którzy zbroje ubierają w 5 minut inni potrzebują 35 minut i pomocy.

Niektórzy lubią grać w szachy, niektórzy lubią szermierkę, a my lubimy rekonstrukcję historyczną!

- tłumaczy Hagnos z częstochowskiego bractwa rycerskiego.

„Hagnos” sama szyje stroje i mówi, że albo się kocha całość albo nic. Tu nie ma co przebierać w kolorowych tkaninach, ani butach na obcasie.

Tu nie ma żadnych poliwęglanowych włókien. To jest len lub bawełna, no i są wzory tak jak w przypadku strojów średniowiecznych. Wszystko musi być zgodne historycznie, musi mieć potwierdzenie gdzieś w wykopaliskach.

- tłumaczy Hagnos z częstochowskiego bractwa rycerskiego.

Biżuteria też musi pasować, wszystko jest szyte na miarę, od butów po nakrycie głowy. Mówi się białogłowa, nie dlatego, że wszystkie były blondynkami, ale dlatego, że zawsze chustka musiała być.

Posłanie mieli ze słomy, pościel ze skóry i odpowiednie naczynia.

Jeśli spożywamy coś, pijemy np. wodę, to żeby przelać ją, żeby się nie gryzło, o tym się najczęściej zapomina i zawieruszy się gdzieś butelka czy puszka.

- tłumaczy Kama, z częstochowskiego bractwa rycerskiego

Wszystko po to, aby trzymać się dowodów historycznych, a kosmetyczka też nie powinna się tu znaleźć.

Make upu nie ma, też się raczej w to nie bawimy. Tuszu, lakieru do paznokci, cieni nie używamy, gryzłoby się to z tym strojem.

- dodaje Kama.

Jak tłumaczy rycerz z będzińskiego bractwa, każdy drogę na zamek zna. Nie wystarczy tylko chęć przetrwania, potrzebna jest jeszcze odwaga i pasja:

Trzeba to kochać, trzeba chcieć, trzeba sobie znaleźć jakąś grupę rekonstrukcyjną. Można też samemu zająć się odtwarzaniem i znaleźć sobie okres historyczny. Albo trzeba przyjść na zamek i spotkać nas.

- mówi Tomasz Konopka, dowódca bractwa rycerskiego Będzin.

Zaproszeni goście, czyli rycerskie bractwa, czuli się jak u siebie w domu. Dokładnie jak kilka wieków wstecz. Był turniej łucznictwa, zapasy i ostateczna bitwa o zamek, a ten ani drgnął.

Urazowość nie jest większa niż w innych sportach walki, a nawet mniejsza bo chronią zbroje. Oczywiście tam gdzie drwa rąbią tam wióry lecą

- dodaje Tomasz Konopka.

Leciały też strzały, ale podobno nikomu nic się nie stało. Bycie rycerzem to sztuka, nie tylko walki ale i odpowiednio dopasowanej zbroi, w której nic nie powinno się nikomu stać.

Autor: Agnieszka Niewolańska

FacebookTwitterWykopGoogle+

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress