Moja walka o córkę

2014-12-04

„Zobaczysz ty k***o zrobię z Ciebie Kasię W., potem zrobię z Ciebie wariatkę i Hani nie zobaczysz, za to że chciałaś ode mnie odejść”- czy tak powinie odzywać się ojciec do matki swojego dziecka?  Zapraszamy do obejrzenia poruszającej historii Pani Agnieszki.

Tego dnia mieliśmy się spotkać, napisał mi sms-a, że zostanie dłużej w pracy. Sąsiadka widziała go z jego matką półgodziny wcześniej jak byli na dole przy garażach i wypatrywali czegoś. Sąsiadka jest osobą starszą i zna tu dużo osób, więc wydało się jej to dziwne, że obcy ludzie rozglądają się tak jakby na kogoś czekali.

-wspomina ze smutkiem Agnieszka Zareba, mieszkanka Sosnowca.

23 wrzesień 2013 roku, ten dzień Pani Agnieszka zapamięta do końca życia. Właśnie wtedy rozpoczął się dla niej koszmar i walka o córkę.

To był poniedziałek, wtedy przyjechałam z Hanią od mojej mamy, Hania spała w samochodzie. Wzięłam dziecko z auta i zaniosłam do mieszkania, w aucie zostało jeszcze pudło z rzeczami. Przyszłam tutaj do pokoiku, położyłam córkę do wózeczka zabezpieczonego. 

- opowiada nam Pani Agnieszka.

Hania spała już bezpiecznie w domu, Pani Agnieszka zeszła do auta by zabrać pozostawione w nim rzeczy. Jak mówi gdy wróciła po kilkudziesięciu sekundach dziecka już nie było.

Zobaczyłam, że wózek jest pusty, zaczęłam wołać Hanię i nie słyszałam jej. Weszłam do kuchni nie było jej, weszłam do dużego pokoju nie było jej i po prostu zaczęłam krzyczeć nie wiedziałam co się dzieje.

-relacjonuje mama Hani.

Cenne informacje przestraszonej matce przekazała sąsiadka.

Powiedziała, że widziała tego pana i kobietę jak uciekają, ale ten pan miał już na rękach dziecko.

- dodaje Agnieszka Zaręba.

Mężczyzna, którego widziała sąsiadka to ojciec Hani, którego Pani Agnieszka oskarża o uprowadzenie córki.

Zgłosiłam to na policje, Pan policjant zadzwonił i zapytał czy może jest u ojca, ja powiedziałam, że nie wiem proszę zadzwonić, ja nie wiem co się dzieje, dlaczego tak jest. On (ojciec Hani) powiedział wtedy, że nic się nie stało, przecież oni przyjechali a ja im dziecko dałam. Także oni zmienili sobie swoją wersje, później znowu zmienili na inną wersję. To wszystko uszło płazem. Cała rodzina święcie twierdzi to samo. Wcześniej wydawało mi się, że jest to taka rodzina, której mi gdzieś tam zawsze brakowało.

-zdradza Pani Agnieszka.

Początek tej znajomości był niczym love story, dziś Pani Agnieszka wie, że pojawiały się sygnały, które powinny ją ostrzec.

Zaczęła się sprawa rodziny mojej, że on sobie nie życzy żeby moja rodzina widziała dziecko. Mówił zobacz jak oni o Ciebie nie dbają, nie dzwonią do Ciebie tak jak moja mama codziennie. Ja zaczęłam w to wierzyć. – wspomina Agnieszka Zaręba.

Redaktorka: On chciał odciągnąć Panią od rodziny?

On chciał mnie ubezwłasnowolnić. – dodaje Pani Agnieszka.

Po dobrych chwilach zostały już tylko przebłyski wspomnień, jest natomiast walka o sprawowanie opieki nad córką.

Nie wolno dziecka stawiać przed wyborem, a on to robi i to robi ostentacyjnie, gdzie pokazuje na siłę jakim jest cudownym tatusiem, a ja jestem ta nie dobra. Zanim była rozprawa w sądzie to on powiedział „zobaczysz ty k***o zrobię z Ciebie Kasię W., potem zrobię z Ciebie wariatkę i Hani nie zobaczysz, za to że chciała ode mnie odejść”.

- opowiada nasza rozmówczyni.

Takich gróźb matka Hani słyszała o wiele więcej, nie znalazła jednak pomocy tam gdzie powinna ją otrzymać. Pomocną dłoń wyciągnął jedynie Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka.

Znam rodzinę i panią Agnieszkę i pana Rafała, nie znam osobiście Hani. Obecnie znam sytuację wyłącznie ze strony pani Agnieszki, choć miałam do czynienia również z panem. Sytuacja jest patowa, to co robi pan Rafał z dzieckiem, te zabranianie kontaktu, zabieranie dziecka, wzywanie policji jest to dla mnie zawłaszczanie dziecka.

- mówi Ewa Nowakowska, psycholog z Terenowego Komitetu Ochrony Praw Dziecka w Sosnowcu.

Płacz i ataki paniki. Czy tak powinno reagować niespełna trzyletnie dziecko? Sąd w maju tego roku orzekł, że na czas postępowania opiekę na Hanią będzie sprawował ojciec.

Motywami tego orzeczenia Sądu Rejonowego, co później potwierdził Sąd Okręgowy było to, że ojciec daje gwarancje takiej prawidłowej pieczy nad dzieckiem na czas trwania tego postępowania, dziecko zresztą dotychczas tam przebywało i prawidłowo wykonywano obowiązki wobec dziecka.

- tłumaczy Marzena Machura-Gałecka, prezes Sądu Rejonowego (ds. cywilnych) w Sosnowcu.

Dla matki takie orzeczeni było jak policzek wymierzony przez wymiar sprawiedliwości, tym bardziej, że ojciec dziecka skrupulatnie utrudnia jej kontakt z córka. Spotkania z dzieckiem zostały ustalone i narzucone przez adwokata Pana Rafała, problem w tym, że powinien decydować o tym sąd. Sprawa wydaje się być zatem patowa, a jej rozwiązanie zapewne nie będzie szybkie.

Autor: Martyna

FacebookTwitterWykopGoogle+

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress