David Weaver przeprasza kibiców

2015-02-10

32 punkty, 8 zbiórek i prawie 80-procentowa skuteczność Davida Weavera nie wystarczyły, by MKS Dąbrowa Górnicza pokonał Jezioro Tarnobrzeg. Dąbrowianom trudno pogodzić się z porażką z ambitnym ligowym outsiderem.

Fot: MKS Dąbrowa Górnicza

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Davidem Weaverem, którą przeprowadził Damian Juszczyk.

To trudny czas dla MKS-u. Przegraliście z ostatnią drużyną ligi, przetrzebioną kontuzjami. Kibice są rozczarowani i źli. Co możecie im powiedzieć? 

Też jesteśmy bardzo rozczarowani i źli z powodu naszego występu. To niedopuszczalna porażka, ale sezon jeszcze się nie skończył. Mamy jeszcze wiele meczów, które możemy wygrać i sporo czasu, by dostarczyć naszym kibicom powodów do radości. Ostatnim spotkaniem złamaliśmy wam serca, ale nie skreślajcie nas proszę, bo my się nie poddajemy. Będziemy nadal walczyć, a wasze wsparcie będzie ważną częścią naszego przyszłego sukcesu.

Z Jeziorem zaczęliście od prowadzenia 10:0. Może to był… zbyt dobry początek i myśleliście, że pójdzie już z górki?

Nie oczekiwaliśmy, że pójdzie łatwo. Wiedzieliśmy, że musimy prezentować dobrą grę, bo w przeciwnym razie może być trudno – nawet mimo kontuzji w drużynie rywala. Czasami rzeczywiście można zacząć „zbyt dobrze“ i przez to przesadnie się rozluźnić. Jezioro miało swoje problemy, ale jako profesionalista musisz szanować przeciwnika, niezależne od wyniku. Kiedy grasz przeciwko tak nieobliczalnej ekipie jak Jezioro, musisz zachować koncentrację, bo inaczej możesz słono za to zapłacić. Niestety, tak właśnie było w naszym przypadku.

Wszystko jasne – trzeba zapomnieć o play-offach. Ale jeśli przegracie po raz kolejny, możecie spaść nawet na samo dno tabeli… 

To prawda, awans do play-offów byłby teraz bardzo trudnym zadaniem, lecz nadal mamy przed sobą dużo koszykówki. Musimy grać o dobre imię MKS-u, nawet jeżeli jeden z naszych celów miałby być już niemożliwy do osiągnięcia.

Co teraz? Po porażce z ostatnim zespołem, każdy następny mecz wydaje się trudniejszy. 

Każda przegrana czyni kolejne spotkania trudniejszymi. Wartościowa drużyna musi wyciągnąć wnioski z porażek i skupić się na tym, żeby wyeliminować błędy, aby taka sytuacja nigdy się nie powtórzyła. Nie jesteśmy zespołem, który zwiesza głowy, gdy sprawy nie idą po naszej myśli. To nie MKS! Nasz główny cel się nie zmienia: mamy być gotowi, aby móc wygrać każdy mecz, niezależnie od rywala. I wierzę w to, że nadal będziemy podążać za tym celem.

W sobotę gracie w Kutnie, a kolejne spotkanie u siebie dopiero 1 marca, z Polskim Cukrem Toruń. Sądzisz, że dąbrowscy fani wrócą do hali, nawet po takim ciosie jak ostatnia porażka?

Mam zaufanie do naszych kibiców. Oczywiście, że teraz dominuje złość i rozczarowanie. Fani byli przy nas przez cały sezon. Jasne, to trudne chwile – są wielkie emocje, bo oddalają się marzenia o play-offach, ale pasja i miłość do klubu są wciąż żywe. Zdajemy sobie sprawę z tego, że po takim spotkaniu trudno prosić o wsparcie, jednak ufam, że nasi kibice wrócą, bo MKS to wojownicy, którzy nigdy się nie poddają!

Chcę przeprosić kibiców MKS-u. Ostatni mecz był dla nas wszystkich wielkim zawodem. Każdy gracz, trener czy pracownik klubu kocha was i docenia wsparcie, jakiego nam udzielacie. Wiemy, że nie daliśmy wam występu, na jaki liczyliście i na jaki zasługujecie. Będziemy ciężko pracować na to, żeby sytuacja uległa zmianie. Pragnę też przeprosić każdego z naszych fanów, z którym nie miałem szansy porozmawiać po meczu. Uwielbiam każdego z was i będę robił wszystko, by okazywać wam wdzięczność. Po ostatnim spotkaniu złożyłem młodej kibicce obietnicę, której nie mogłem spełnić i czuję się z tym koszmarnie (Chodzi o autograf, który zawodnik miał złożyć, ale został wezwany do szatni. Kiedy wrócił, fanki już nie było – przyp. DJ). Chciałbym osobiście powiedzieć „przepraszam“. Ostatnią rzeczą, jakiej bym pragnął, byłoby okazanie wiernemu kibicowi braku szacunku. Po meczu musiałem zrobić wiele rzeczy, między innymi odbyć rozmowy w szatni i udzielić wywiadów, a kiedy wróciłem w okolice parkietu, było za późno. Dziękuję za to, że na mnie czekaliście, to dużo dla mnie znaczy. Jestem zawodnikiem, który kocha kibiców, młodszych i starszych, niezależnie od rezultatu. Z przyjemnością rozdam nawet milion autografów, gdy tylko będzie to możliwe, żeby uszczęśliwić naszych fanów. Obiecuję zrehabilitować się za tę sytuację, bo to dla mnie bardzo ważne i nienawidzę patrzeć, jak nasi kibice cierpią. Proszę o wyrozumiałość, przyjmij moje szczere przeprosiny. I oczywiście, jak zawsze, do boju MKS!

Autor: Martyna

FacebookTwitterWykopGoogle+

Comments are closed.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress