Rozmowa z Marcinem Piechowiczem

2015-04-08

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z koszykarzem dąbrowskiego MKS-u Marcinem Piechowiczem. Zawodnik mówi m.in. o pokonaniu utytułowanego Anwilu Włocławek i marszu dąbrowian w górę tabeli, o swoim ostatnim urazie, a także o tym, dlaczego do Wrocławia MKS jedzie… na wojnę. Rozmowę przeprowadził Damian Juszczyk.

Fot. Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Po sobotniej wygranej we Włocławku wasze święta były krótkie, ale chyba trudno o bardziej radosne?

Jasne, że były radosne! Znowu sprawiliśmy sobie i kibicom prezent, wygrywając przed świętami. Niestety, wolnego było mało, ale dostaliśmy dodatkowy dzień, by odpocząć i spędzić więcej czasu z rodzinami.

Zwycięstwo nad Anwilem pozwoliło wam wyprzedzić utytułowanego rywala w tabeli. Jest 11. miejsce, a do końca rundy zasadniczej jeszcze cztery spotkania…

Bardzo zależało nam na wygranej z Anwilem, zwłaszcza po ostatnich zmianach w tej drużynie. Często po takich informacjach można poczuć się zbyt pewnie i myśleć o łatwym sukcesie. Na szczęście byliśmy odpowiednio zmotywowani i odnieśliśmy upragniony triumf, przeskakując o oczko wyżej w tabeli. W pozostałych czterech meczach też będziemy bić się o zwycięstwa, żeby w końcowej klasyfikacji znaleźć się jak najwyżej.

Z twoim zdrowiem wszystko w porządku? W trakcie domowego spotkania z lublinianami kibice oglądali niepokojące sceny.

To był drobny uraz, nic bardzo złego. Choć tak to już bywa, że drobne urazy potrafią być uciążliwe.

Zaczyna się dla was pracowity okres i mecze co kilka dni. Najbliższy już w piątek we Wrocławiu. Śląsk będzie chciał się zrewanżować za wasze sensacyjne zwycięstwo w Dąbrowie z połowy grudnia.

Dawno nie graliśmy z taką częstotliwością i na pewno będzie ciężko – tym bardziej, że czekają na nas świetne drużyny. Śląsk ostatnio spisuje się znakomicie. Ograł bardzo dobre zespoły i zdecydowanie jest na fali, dlatego musimy dać z siebie „sto dwadzieścia procent“, żeby grać z nimi jak równy z równym. Ich chęć rewanżu będzie dodatkowym smaczkiem, więc jedziemy tam „na wojnę“!

Śląsk wygrał cztery mecze z rzędu, a we własnej hali w trzynastu spotkaniach uległ tylko Enerdze Czarnym. Mimo waszych dwóch kolejnych zwycięstw to chyba jednak gospodarze będą zdecydowanym faworytem?

U siebie Śląsk niesiony dopingiem fanów gra wyśmienicie, ale jak pokazali słupszczanie – można tam wygrać. I z takim planem jedziemy do Wrocławia.

Autor: Martyna

FacebookTwitterWykopGoogle+

Comments are closed.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress