Siatkarze MKS-u bliżej utrzymania w lidze

2018-04-20

Siatkarze MKS-u Będzin zrobili duży krok na drodze do utrzymania się w PlusLidze. W rywalizacji o 13. miejsce (do dwóch zwycięstw) wygrali w Bydgoszczy z Łuczniczką 3:2. W najbliższą niedzielę i ewentualnie w poniedziałek obie drużyny zmierzą się w Sosnowcu.

Fot: MKS Będzin

Oba zespoły w skupieniu i spokoju przygotowywały się do tej potyczki, zdając sobie sprawę z tego, jak ważne będzie otwarcie. Pierwsi nerwy opanowali bydgoszczanie, którzy wyszli na prowadzenie 10:7. Wcześniej o czas poprosił Gido Vermeulen, spokojnie tłumacząc swoim podopiecznym, jak mają rozgrywać kolejne akcje. Coraz lepsza postawa Marcina Walińskiego spowodowała, że mecz stał się bardziej wyrównany i na tablicy wyników coraz częściej górą byli będzinianie. Gdy po ataku przyjmującego zespół Vermuelena wysforował się na 22:19, wydawało się, że gospodarze nic już nie wskórają w tej partii. Ostatecznie MKS zamknął ją za trzecim setbolem, po technicznym ataku Rafaela Araujo.

Wspomniany Waliński w bydgoskiej hali, nie bez powodu zresztą, czuł się jak w domu, popisując się dobrym przyjęciem i pewnymi zbiciami. W swoich rodzinnych stronach rozgrywał najczęściej dobre mecze, tak było i tym razem. W pierwszej odsłonie „Kipek” zapisał na koncie aż siedem punktów i asa serwisowego.

W drugiej partii doszło do zmiany ról, bydgoszczanie popełniali w niej znacznie mniej własnych błędów w przeciwieństwie do będzinian, często nadziewających się na blok. Do stanu 17:17 zawodnicy Vermeulena mieli jeszcze nadzieję na wygranie drugiego seta, jednak kilka złych wyborów kosztowało zespół stratę ważnych punktów. Gospodarze uciekli na 21:18, by w końcówce  zachować znacznie więcej zimnej krwi od rywali. Ostatni punkt Łuczniczka wywalczyła w efekcie błędu przeciwników w obronie, co skończyło się tym, że Jakub Peszko nie przebił piłki na drugą stronę.

Początek trzeciej odsłony to 6:0 dla bydgoszczan i… Jewgienij Gorczaniuk-show. Ukraiński przyjmujący zdemolował zagrywką będzinian, popisując się w tym okresie czterema asami. Najczęściej ostrzeliwał on swoimi ostrymi serwisami Walińskiego. Będzinianie próbowali się podnieść po ciężkich ciosach Łuczniczki i nawet mieli na koncie serię pięciu punktów z rzędu (od 6:13 do 11:13), jednak na więcej nie pozwolili im bardzo dobrze dysponowani gospodarze.

Pokazali hart ducha

Sytuacja w hali Łuczniczka zmieniała się jak w kalejdoskopie, w czwartej partii obserwowaliśmy z kolei dominację będzinian, którzy wysforowali się po efektownej grze na  11:5, a potem 14:7 i 19:11. W tym momencie wiadomo już było, że nie obejdzie się bez tie-breaka, a w nim do stanu 6:6 oglądaliśmy „cios za cios”, żadna ze stron nie zamierzała spasować… Gdy po trzech punktach z rzędu Mateusza Sacharewicza bydgoszczanie prowadzili 9:6, wydawało się, że to oni będą się cieszyć z końcowego zwycięstwa. Ale nic z tego, będzinianie pokazali bowiem prawdziwy hart ducha i siatkarski charakter. W samej końcówce, która okazała się prawdziwym horrorem punktował Zlatan Jordanow, a ostatni punkt, wieńczący dzieło wywalczył atakiem Araujo. Dodajmy, że MKS zakończył spotkanie za trzecim meczbolem.

Źródło: MKS Będzin

Autor: Martyna

FacebookTwitterWykopGoogle+

Comments are closed.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress